Chwilę po godzinie 11 w Auli Głównej SGH w Warszawie IV Kongres Obywatelski otworzył prorektor Szkoły Głównej Handlowej, profesor Janusz Stacewicz. W krótkim wystąpieniu podkreślił, jak ważnym wydarzeniem w życiu SGH jest Kongres i życzył udanych obrad.
Następnie głos zabrał organizator Kongresu, prezes IBnGR i PFO Jan Szomburg. Powitał on uczestników podkreślając obecność licznej grupy osób spoza Warszawy i podziękował za przybycie przedstawicielom władzy i samorządów. W dalszej części wystąpienia skoncentrował się na kwestii budowania wspólnoty obywatelskiej w Polsce. Jak mówił, po 20 latach od końca komunizmu Polacy, pomimo satysfakcji z dotychczasowych osiągnięć mają poczucie, że stać ich na więcej. Dodał, że coraz częściej uświadamiamy sobie, że obecnie świat staje się coraz trudniejszy i bardziej złożony. Dlatego indywidualna zaradność, energia i pracowitość przestaje wystarczać do utrwalenia naszego narodowego sukcesu, a my, Polacy, jak do tej pory nie potrafimy w pełni wykorzystać naszego zbiorowego potencjału, naszego Razem. Wskazał też, że mamy głód bycia razem i narodowej dumy. Towarzyszy temu pewne zagubienie, brak jasnego poczucia kim – jako Polacy – jesteśmy i kim chcielibyśmy być. Szomburg opisał to stwierdzeniem, że nie umiemy jeszcze wspólnie marzyć, a żeby nam się to udało musimy najpierw określić – drogą debat takich jak Kongres Obywatelski – jaka jest nasza narodowa tożsamość. Następnie zaprezentował krótko program i cele Kongresu i oddał głos Lechowi Wałęsie, przywódcy Solidarności w latach 1980 i pierwszemu prezydentowi Polski po roku 1989, pytając go jak zbudować wspólnotę w naszym post-chłopskim społeczeństwie.
Wałęsa rozpoczął od stwierdzenia, że żyjemy w czasach międzyepokowych. Kończy się epoka państw, konfliktów i rywalizacji, która wytworzyła obowiązujące struktury, przekonania, programy. Z epoki tej przechodzimy do epoki globalizacji, współpracy, intelektu. W związku z tym musimy na nowo, dobrze odczytać nasze miejsce w świecie. W nowej epoce wartości okażą się prawdziwą siłą. Prezydent podkreślił, że w nowych czasach całą politykę trzeba skierować nie na rywalizację, ale na uczynienie ludzi bardziej szczęśliwymi. Jego zdaniem teraz trwa bój pomiędzy siłami rynku i niekontrolowanego rozwoju, a siłami nowej epoki, w której powiemy stop i zajmiemy się człowiekiem. Już dziś, zdaniem współtwórcy Solidarności, musimy wejść na drogę mądrego budowania nowego świata i nowej, lepszej epoki.
Po wystąpieniu Lecha Wałęsy prowadzący sesję Jan Szomburg oddał głos prof. Januszowi Czapińskiemu, który rozpoczął wystąpienie od zaznaczenia, że tematyka żadnego z dotychczasowych kongresów tak dobrze nie pasowała do przymiotnika „obywatelski” jak obecnego. W swoim wystąpieniu skoncentrował się na „przekraczaniu Rubikonu” w procesie rozwoju Polski. Pokazał, że do tej pory Polska jako względnie biedny kraj w Europie rozwijała się w oparciu o zasoby kapitału ludzkiego. Jednak, jego zdaniem stoimy jako naród u progu zmiany reguł gry. Wraz ze wzrostem zamożności z kraju o małej złożoności relacji międzyludzkich i organizacji przekształcamy się w kraj o wysokiej ich złożoności, a nie jesteśmy na to przygotowani. Dlatego powinniśmy zacząć dbać nie tylko o kapitał ludzki, kluczowy dla skoku cywilizacyjnego, który właśnie się w Polsce dokonał, ale również o kapitał społeczny – różnicujący skalę sukcesu państw zamożnych. Czapiński konkludował, że wciąż w Polsce jesteśmy nieufnym społeczeństwem chłopskim z elementami mentalności sarmackiej. Dlatego poziom kapitału społecznego, na tle Europy, jest tu bardzo niski. Kończąc postawił pytanie – ile mamy jeszcze czasu? Kiedy przekroczymy Rubikon i czy będziemy na to przygotowani? Jego zdaniem mamy nie więcej niż 8-10 lat, a nasze działania reformatorskie mające na celu budowę kapitału społecznego powinny skupić się w trzech miejscach: szkole, administracji publicznej i firmach.
Jako następny głos zabrał profesor Zdzisław Krasnodębski, który podjął się próby odpowiedzi na pytanie, po co nam, Polakom, sukces zbiorowy w XXI wieku. Na początku prowokacyjnie spytał, czy nie lepiej jak najlepiej robić to, co umiemy, a sukces zbiorowy przyjdzie jako konsekwencja. Następnie opisał zmęczenie Polaków utrwalonym w naszej kulturze i doświadczeniu historycznym podporządkowaniu jednostki potrzebom zbiorowości, co rodził typowy dla narodów kolonialnych konflikt pomiędzy celami indywidualnymi i dążeniami zbiorowości. Po roku 1989, zdaniem Krasnodębskiego, Polacy zaczęli rozumieć wolność przede wszystkim jako wolność indywidualną, a Polskę chcieli uczynić normalnym krajem. Dziś skutkuje to poczuciem dziwnej rozbieżności pomiędzy indywidualnymi sukcesami a stanem Polski. Dlatego bywamy Polską zażenowani. A jednak zbiorowy sukces jest dziś ważny, ponieważ wbrew ideologii europeizmu, ma decydujący wpływ na nasz status w Europie i na pozycję jednostek. A poza tym nie wszystko da się osiągnąć indywidualnie – nikt nie zostanie Chopinem bez fortepianu ani twórczym, innowacyjnym i uczciwym przedsiębiorcą w skorumpowanym, nieefektywnym systemie. Na zakończenie Krasnodębski podkreślił, że nie trzeba uwalniać Polaków od Polski, ale przypominać im, że Polska jest wartością niezbywalną i zasobem, który może dać nam siłę i potencjał rozwojowy.
Kolejną panelistką była Joanna Szczepkowska, aktorka która 4 czerwca 1989 roku ogłosiła koniec komunizmu. Zastanawiała się ona, co znaczy Razem. W swoim wystąpieniu przypomniała, że do tej pory polskie Razem udawało się, jeśli było więzią przeciw czemuś, albo komuś. Podkreśliła, że dziś bycie razem to więź za czymś, ale także zaufanie do instytucji publicznych, a także umiejętność formowania ich działania i korzystania z niego.
Jako przedostatni wystąpił dr Bogusław Grabowski, członek Rady Programowej PFO. Jego wystąpienie dotyczyło wyzwań rozwojowych Polski. Przypomniał, że u progu transformacji wyzwania dla Polski były oczywiste, a po dekadzie budowania państwa byliśmy prymusem wśród krajów naszego regionu. Potem jednak pomysły się wyczerpały, a zapał modernizacyjny wygasł. W szczególności, zdaniem Grabowskiego, znikła zdolność przeprowadzania reform i wielkich projektów publicznych, tak infrastrukturalnych, jak i rozwojowych. Jednocześnie uformowała się dualna struktura gospodarcza, z nowoczesnymi aglomeracjami i zacofanymi regionami peryferyjnymi i wiejskimi. Ten podział wspierał trwanie dualnej struktury społecznej i ujawnił się w strukturze politycznej. W tym czasie, kiedy Polska borykała się z wewnętrznymi kłopotami, w świecie postępował proces globalizacji i tworzenia się nowych centrów gospodarki światowej. Oznacza to, jak podkreślił panelista, że dziś musimy patrzeć na naszą słabnącą pozycję w regionie również w kontekście tracącej na znaczeniu politycznym i gospodarczym Europy. Ostatnio nałożył się na to kryzys, w skutek którego świat staje się jeszcze bardziej złożony i wymagający. Dziś, jeśli chcemy sprostać globalnym wyzwaniom, przed którymi stoi nasz kraj, musimy uczynić priorytet z edukacji i kultury, bo to są narzędzia do przekuwania kapitału ludzkiego w kapitał społeczny. Na zakończenie Grabowski wskazał, że jego zdaniem tylko powszechny, ponad podziałami, program dla Polski da szanse na sukces w nowym, po-kryzysowym otoczeniu.
Ostatnia zabrała głos tegoroczna maturzystka, a obecnie studentka UAM, Marta Megger, która spróbowała odpowiedzieć na pytanie, czy szkoła uczy Razem. Jej zdaniem, jej rówieśnicy, młodzi Polacy potrafią być razem tylko w nielicznych chwilach świątecznych, gdy gra WOŚP, trwa przystanek Woodstock, albo obchodzimy kolejną ważną rocznicę. Jednak szkoła nie uczy kooperacji, ale oddala od siebie, a przede wszystkim nie pomaga zrozumieć tego, kim jesteśmy. Wystąpienie Megier zakończyło otwierającą kongres sesję plenarną.
Opracowanie materiału: dr Piotr Koryś
| Następna > |
|---|




















