Strona główna --> IV Kongres Obywatelski --> Sprawozdania --> Jakie szkolnictwo wyższe po roku 2030?
 

Jakie szkolnictwo wyższe po roku 2030?

Jeśli wierzyć zaprezentowanym przez red. Piotra Pacewicza1 wynikom sondażu „Gazety Wyborczej”, wedle których znakomita większość polskiej kadry akademickiej odczuwa w stosunku do swoich uczelni wyłącznie satysfakcję, zadowolenie a nawet dumę, należałoby uznać, że zgromadzeni w panelu rektorzy oraz badacze stanowią tejże klasy akademickiej trzeźwo myślącą awangardę. Wbrew punktowanemu również przez prof. Marka Kwieka2 akademickiemu samozadowoleniu i skłonności do obrony „status quo, które pozwala na lokalne, niekonkurencyjne i nierynkowe funkcjonowanie w coraz bardziej konkurencyjnym i rynkowym otoczeniu krajowym, europejskim i światowym”, paneliści nie wahali się wskazywać na głębokie, strukturalne słabości polskiego szkolnictwa wyższego, i co ciekawe – biorąc pod uwagę, że reprezentują różne sektory (publiczny i niepubliczny) i różne dziedziny naukowe – zasadniczo zgodzili się co do głównych kierunków koniecznych zmian.

Po pierwsze, wbrew powszechnemu wciąż podejściu (instytucjonalizowanemu przez ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym z 2005 r.) które każe na szkolnictwo wyższe patrzeć w kategoriach jednolitego „systemu” i stosować wobec niego jednolite kryteria oceny i narzędzia regulacyjne, należy zaakceptować różnorodność typów uczelni oraz samych uczelni. W Polsce jest miejsce na uczelnie zarówno w najlepszym sensie tego słowa akademickie jak i bez kompleksów zawodowe, zarówno elitarne jak i kształcące na potrzeby lokalne – każdy z tych typów uczelni spełnia bowiem potrzebną, choć odrębną, rolę społeczną. Zdaniem prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow3, uczelnie, świadome właściwej sobie misji, powinny mieć pełną swobodę jej realizacji i jedynie z osiąganych efektów, a nie stosowanych środków, być rozliczane przez władze publiczne. Potrzebna jest zatem deregulacja, między innymi w zakresie (sztywnych i drobiazgowych obecnie) standardów nauczania oraz (zdaniem prof. Marka Kwieka) przepisów dot. minimów kadrowych, które niepotrzebnie wymagają od uczelni zawodowych (w dużej mierze niepublicznych) zatrudniania (w praktyce często fikcyjnego) utytułowanych pracowników naukowych, popychając je tym samym do udawania akademickości, zamiast zachęcać je do budowania własnej dynamicznej kadry i korzystania z wiedzy i doświadczenia praktyków.

Po drugie (a jest to punkt, co do którego zgodzili się obecni w panelu rektor największej uczelni publicznej oraz rektor uczelni prywatnej), należy zrównać traktowanie sektora publicznego i niepublicznego przez państwo. Wielokrotnie powtarzano, że zamiast mówić o uczelniach publicznych i niepublicznych, należy mówić o uczelniach dobrych i złych, niezależnie od reprezentowanego przez nie sektora. Zmiana ta – wpierw mentalna a następnie odzwierciedlona w polityce regulacyjnej i finansowej państwa – pozwoliłaby na stworzenie warunków prawdziwej i zbawiennej dla polskiego szkolnictwa wyższego konkurencji pomiędzy uczelniami. Obecnie konkurencja ta jest słaba, a w wymiarze międzysektorowym, nieuczciwa – jak wskazywała w dyskusji prof. Maria Romanowska4, co do tego zgadzają się przedstawiciele obu sektorów, inaczej jednak ową nieuczciwość rozumiejąc. Przedstawiciele uczelni publicznych wskazują na swoiste pasożytnictwo uczelni niepublicznych na sektorze publicznym – wykorzystywanie przez nie kadry uczelni publicznych oraz jej prestiżu (do pewnego stopnia również ich infrastruktury, np. bibliotek.) Przedstawiciele uczelni prywatnych piętnują natomiast kierowanie środków publicznych na kształcenie studentów jedynie do uczelni publicznych tylko dlatego, że mają one państwowego właściciela. Paneliści oraz dyskutanci zgodzili się, że należy zlikwidować oba źródła nierównej konkurencji: z jednej strony zlikwidować wieloetatowość (czyli, według występującego w dyskusji prof. Jerzego Stępnia5 absolutną anomalię wśród krajów rozwiniętym szkolnictwie wyższym a wedle słów prof. Kwieka „raka toczącego szkolnictwo wyższe, który doprowadził do upadku etosu pracy badawczej wśród starszej kadry akademickiej” i do dzisiaj demoralizuje dużą część młodego pokolenia badaczy), a z drugiej strony dopuścić publiczne finansowanie kształcenia studentów w uczelniach niepublicznych.

Publiczne finansowanie uczelni – to kolejny punkt styczny wystąpień panelistów – powinno jednak być wyraźnie uzależnione od jakości dydaktyki i badań prowadzonych w uczelniach, zarówno publicznych jak i prywatnych. Prof. Romanowska zwięźle przedstawiła filozofię takiego sposobu finansowania: państwo, kierując publiczne środki do uczelni obu sektorów, miałoby prawo określać cele i zadania, których realizację uważa za pożądane (np. znaczące i nowatorskie badania, umiędzynarodowienie kadry, innowacyjne programy nauczania, powiązanie badań z potrzebami gospodarki, zindywidualizowane kształcenie w relacji mistrz-uczeń) i proporcjonalnie do stopnia wykonania tych celów i zadań, finansowałoby uczelnie. Prof. Chałasińska-Macukow wskazała na potrzebę istnienia wiarygodnego, zaakceptowanego przez wszystkich systemu ewaluacji jakości kształcenia, którego oceny mogłyby być podstawą do podejmowania decyzji o poziomie finansowania danej jednostki. Prof. Kwiek nie krył i uznał za pożądane, że tak rozumiana konkurencyjność oznaczałaby koncentrację środków w coraz mniejszej liczbie najlepszych ośrodków.

Paneliści, choć w różnym stopniu zwracali uwagę na istniejące pole do bardziej efektywnego gospodarowania środkami przez uczelnie publiczne, jednocześnie przyznali, że poziom finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce jest nadal niewystarczający (prof. Chałasińska-Macukow: „jak się chce dobrze, to nie można tanio”, prof. Kwiek: w relacji do PKB, polskie nakłady na szkolnictwo wyższe prezentują się przyzwoicie, ale wyrażona w stosunku na głowę studenta, ich wysokość jest druga od końca wśród krajów Unii Europejskiej; potrzebne jest „stałe, wysokie, ale pozyskiwane w trybie konkurencyjnym, finansowanie podstawowe, które pozwoli na dodatkowe starania o zewnętrzne finansowanie dodatkowe”). Wreszcie, nie wzbudziła sprzeciwu teza, że dopiero wprowadzenie powszechnej współodpłatności za studia (przy jednoczesnym istnieniu rozbudowanego systemu zwolnień z czesnego oraz pożyczek i stypendiów studenckich) wyeliminowałoby takie patologie polskiego szkolnictwa wyższego jak nieuzasadniony prawdziwymi potrzebami studentów system „równoległych” studiów stacjonarnych i niestacjonarnych. Paneliści zgodnie jednak uznali ten postulat za niemożliwy do wprowadzenia w dającej się przewidzieć przyszłości, ze względu zarówno na brak woli politycznej (prof. Chałasińska-Macukow, prof. Kwiek) jak i brak poparcia społecznego (wg badań sondażowych „Gazety Wyborczej” zaprezentowanych przez red. Pacewicza, jedynie marginalny procent studentów uczelni publicznych i niewiele większy procent studentów uczelni niepublicznych, poparłoby postulat odpłatności za studia; warto jednak odnotować uwagę dr Wojciecha Misiąga6in abstracto zadane pytanie, czy ankietowany chce za coś płacić zawsze przyniesie odpowiedź negatywną, prawidłowo należałoby zapytać, czy ankietowany woli system powszechnej współodpłatności czy też jedną z możliwych alternatyw, chociażby system obecny).

Po czwarte, paneliści zgodzili się, że obok niewątpliwej potrzeby większego rozpoznania przez uczelnie potrzeb rynku pracy czy zwiększenia (niskiej w porównaniu międzynarodowym) liczby maturzystów wybierających kierunki techniczne, istnieje potrzeba obrony, wsparcia a właściwie (biorąc pod uwagę jego degradację w ostatnich latach) przywrócenia elitarnej misji uniwersytetu jako instytucji nie pełniącej jedynie wąsko rozumianej roli dostarczyciela kadr dla gospodarki ale miejsca formowania charakterów, zdolności krytycznego namysłu i obywatelskiej odpowiedzialności młodych ludzi. Na istniejącą wciąż wśród jej studentów potrzebę spokojnej, akademickiej dyskusji i relacji mistrz-uczeń wskazywała dr Małgorzata Dąbrowska7, zwracając uwagę, że aspiracje te znajdują się w stanie napięcia z dominującym obecnie wśród młodzieży modelem szybkiej kariery i cynicznego nierzadko indywidualizmu. Teza dr Dąbrowskiej, iż definiując język debaty publicznej o szkolnictwie wyższym, państwo powinno uważać, by niepotrzebnie nie wzmacniać dyskursu „wyścigu szczurów” znalazła rezonans wśród dyskutantów; kwestionowano model szkolnictwa wyższego jako taśmy produkcyjnej wysoko kwalifikowanych specjalistów, z różnych punktów widzenia wskazywano natomiast na potrzebę wzmocnienia społecznego rozumienia uniwersytetu jako miejsca zindywidualizowanego kształcenia postaw i umiejętności. Prof. Stefan Jackowski8 wskazywał, że również najlepsi polscy pracodawcy oczekują od uczelni głównie kształtowania dobrego charakteru, pomysłowości oraz umiejętności analitycznych i społecznych studentów; w dobie coraz powszechniej dostępnych kursów internetowych (np. inicjatywa OpenCourseWare na MIT) i innych otwartych źródeł informacji coraz mniejszy sens mają z definicji „jednokierunkowe” wykłady dla setek studentów, za to coraz większe znaczenie zyskują seminaria i konwersatoria dające możliwość interakcji i krytycznej konfrontacji poglądów. Innymi słowy, w coraz większym stopniu misją uczelni powinno stawać się wspomaganie uczenia się studentów, a nie uczenie studentów ex cathedra. Podobnie prof. Jerzy Stępień piętnował masowość polskich studiów a za absurd uznał, że już od 18-latka wymaga się wyboru wąsko rozumianej specjalizacji zawodowej.

Tyle zgodności; jeśli jednak zasadniczo zgadzamy się co do fundamentalnych słabości polskiego szkolnictwa wyższego, gdzie możemy dopatrywać się nadziei na pozytywne zmiany? W prezentacjach panelistów pojawiały się cząstkowe odpowiedzi: Prof. Marek Kwiek duże nadzieje pokłada w Unii Europejskiej i jej coraz bardziej dynamicznej i spójnej polityce wobec uniwersytetów i szkolnictwa wyższego; jego zdaniem już obecnie (a jeszcze silniej w roku 2020) kształt polskiego szkolnictwa wyższego będzie silnie determinowany przez wymagania Europejskiej Przestrzeni Szkolnictwa Wyższego, a jednocześnie – wobec rosnącego znaczenia rankingów i porównawczych zestawień polskich uczelni z ich zachodnioeuropejskimi odpowiednikami – „polskiej społeczności akademickiej, zwłaszcza młodemu pokoleniu, będzie coraz trudniej godzić się z peryferyjną rolą Polski w nowym, europejskim systemie szkolnictwa wyższego i badań naukowych”. Z kolei prof. Waldemar Tłokiński9 w dynamicznie rozwijającym się paradygmacie uczenia się przez całę życie i odpowiadającym mu sektorze studiów ustawicznych na uczelniach dopatruje się źródła innowacyjności: to dojrzali studenci, świadomi swoich potrzeb, będą zwiększali poziom wymagań wobec uczelni, to sektor life-long learning będzie tworzył nowe struktury organizacyjne, wymusi nowe, bardziej zadaniowe niż etatowe, formy zatrudnienia i kariery akademickiej.

Paneliści zgodzili się jednak, że proces dostosowywania polskiego szkolnictwa wyższego do nowych warunków funkcjonowania obowiązujących w rozwiniętych gospodarkach Europy, który w pewnym (jak dużym? co do tego nie ma zgody) stopniu będzie następował samoczynnie na skutek presji demograficznej i globalizacyjnej, musi być silnie wspomagany przez państwo. Bardzo cenne było więc w tym kontekście odniesienie się do dyskusji przez Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, prof. Barbarę Kudrycką.

Prof. Kudrycka zgodziła się głosami podniesionymi w dyskusji, iż niezależnie od bardzo istotnego zadania stworzenia długoterminowej strategii dla szkolnictwa wyższego, pewne zmiany, których potrzeba jest oczywista od lat, należy wprowadzić jak najszybciej. Takie właśnie jest zadanie projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym z 2005 r., który został przygotowany przez Ministerstwo i w najbliższych dniach zostanie zaakceptowany przez Radę Ministrów. Pani Minister zgodziła się z Prof. Chałasińską-Macukow i innymi głosami w dyskusji, że ustawa z 2005 roku jest zła, sankcjonuje nadregulację sektora szkolnictwa wyższego i promuje przeciętność. Założeniem przewodnim przygotowanego przez Ministerstwo projektu jest to, by zezwolić na zróżnicowanie uczelni, dać im większą swobodę działania (m.in poprzez deregulację standardyzacji kierunków kształcenia), a następnie inteligentnymi narzędziami polityki publicznej (przede wszystkim inteligentnym systemem finansowania) wspierać te uczelnie, które z owej wolności najlepiej korzystają do celów poprawy jakości dydaktyki i badań. Celem polityki Ministerstwa i Rządu jest to, by najlepsze ośrodki były najszczodrzej finansowane, a zatem były w stanie zatrudnić najlepszą kadrę i przyciągnąć najlepszych studentów. Zmiany te, zdaniem Pani Minister, pomogą wszystkim dobrym uczelniom i wydziałom, niezależnie od tego, czy reprezentują kierunki politechniczne, społeczne czy humanistyczne. Rola kulturotwórcza uczelni musi być zachowana, a planowane przez rząd zmiany w żadnym wypadku nie są wymierzone w klasycznie pojmowaną misję uniwersytetu; przeciwnie, jedynie w warunkach otwartości uczelni na świat, rzetelnie prowadzonych a nie pozorowanych badań naukowych, dostępności kariery akademickiej dla najlepiej zapowiadających się młodych badaczy czy możliwości samodzielnego wprowadzania innowacyjnych programów nauczania przez najlepsze uczelnie, możliwe będzie odrodzenie krytycznej roli uniwersytetu w Polsce.

Opracowanie materiału: Michał Miąskiewicz

  1. Zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”
  2. Dyrektor Centrum Studiów nad Polityką Publiczną, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, członek zespołu badawczego opracowującego strategię rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do roku 2020 w ramach konsorcjum tworzonego przez Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową oraz firmę Ernst&Young
  3. Rektor Uniwersytetu Warszawskiego
  4. Kierownik Katedry Zarządzania w Gospodarce, SGH; była prorektor SGH
  5. Były sędzia oraz prezes (2006-2008) Trybunału Konstytucyjnego.
  6. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, członek zespołu badawczego opracowującego strategię rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do roku 2020 w ramach konsorcjum tworzonego przez Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową oraz firmę Ernst&Young
  7. Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego
  8. Instutut Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego, członek zespołu badawczego opracowującego strategię rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do roku 2020 w ramach konsorcjum tworzonego przez Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową oraz firmę Ernst&Young
  9. Rektor, Szkoła Wyższa Ateneum, Przewodniczący Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich
 
Proszę zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz do tego artykułu.

Organizator
Partnerzy i współpraca
Partnerzy
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Patroni Medialni
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Organizacje współpracujące
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca
Partnerzy i współpraca