XXI wiek – złotym wiekiem polskiej gospodarki – takimi słowami swoje wystąpienie rozpoczął dr Marcin Piątkowski. Czy faktycznie nasza gospodarka będzie kwitła w ciągu najbliższych 100 lat? Dowody na to już są – Polakom nigdy w historii nie żyło się tak dobrze jak teraz. Obecny relatywny poziom rozwoju w stosunku do krajów europy zachodniej mierzony poziomem produktu krajowego brutto (PKB) na głowę wynosi 60%. Jeżeli wziąć pod uwagę nawet te bardziej pesymistyczne prognozy to i tak powinniśmy rosnąć szybciej od krajów starej Unii o przynajmniej 1 punkt procentowy rocznie. Do 2030r. osiągniemy więc co najmniej 80% poziomu rozwoju europy zachodniej.
Pojawia się więc pytanie gdzie będzie miał miejsce największy rozwój w przyszłości? W kwestii tej nie sposób uciec od perspektywy globalnej. Zdaniem Stefana Dunina-Wąsowicza współczesny świat odchodzi już od cywilizacji przedmiotów. Powoli zaczynamy przechodzić w gospodarkę handlu wartościami niematerialnymi. Wystarczy spojrzeć jak dużą pozycję w aktywach dużych korporacji stanowią wartości niematerialne. Wartość intelektualna jest coraz bardziej postrzegana jako wartość ekonomiczna. Rządzi się ona jednak swoimi prawami. Nie można jej zadekretować – proces jej tworzenia jest nieliniowy. Potrzebuje motywacji pozafinansowej – niewiele jest przypadków, w których ktoś wymyślił coś bo mu za to zapłacono. W podejściu tym innowacje kluczowe dla rozwoju gospodarczego nie mogą obejść się bez wartości takich jak etos zawodowy, dążenie do poszukiwania prawdy czy zaufanie odblokowujące zdolność do działania wspólnego.
Czy znając obecne tendencje światowe jesteśmy w stanie wskazać kluczowe dla Polski obszary wzrostu? Zdaniem profesor Marzenny Weresy nie można wskazać sektora, który będzie kluczowy dla Polski za 20 lat. Wiadomo jednak, iż gospodarka jutra będzie opierać się na usługach. Na dziś konkurencyjni jesteśmy w technologii niskiej i średnioniskiej. Jedynie 4% naszego eksportu to wysokie technologie. W zakresie technologii średniowysokich sytuacja ma się już lepiej. Nasze najbardziej konkurencyjne sektory to motoryzacja, chemia, produkcja sprzętu biurowego i komputerów. Kluczowymi w najbliższej przyszłości mogą okazać się te, które najbardziej poprawiły swoją innowacyjność. Po stronie przemysłu zaliczyć do nich można produkcję sprzętu radiowo-telewizyjnego i przetwarzanie odpadów, a po stronie usług: telekomunikację, bankowość i ubezpieczenia. Natomiast w relacyjnym ujęciu gospodarki najlepsze rokowania ma sektor wiedzy – edukacja oraz badania naukowe.
Tymczasem Edwin Bendyk twierdzi iż kluczowe obszary wzrostu już się krystalizują i będą odzwierciedleniem globalnych wyzwań wynikających ze zbliżającego się kryzysu energetycznego i żywnościowego. Na znaczeniu powinny zyskiwać sektor energetyki i surowców – rozumiany szerzej niż w kategoriach bezpieczeństwa energetycznego oraz rolnictwo, dla którego w Polsce szansą jest nie modyfikowanie genetyczne lecz unowocześnienie tradycyjnych metod produkcji żywności.
Znając możliwe obszary wzrostu warto zastanowić się na jakich zasadach oprzeć przyszły rozwój? W trakcie debaty pojawiła się kwestia sprawiedliwości międzypokoleniowej – nieobciążania w drastyczny sposób przyszłych pokoleń zobowiązaniami zaciągniętymi dziś.
Ponadto w dyskusji dominował polaryzacyjno-dyfuzyjny model rozwoju, polegający na inwestowaniu w lokomotywy rozwoju a następnie przenikaniu owoców rozwoju do pozostałych sfer społecznych. Podejście to budziło jednak wiele wątpliwości. Czy możemy spodziewać się luki czasowej między polaryzacją a dyfuzją? Jakie będą koszty społeczne zastosowania tego rozwiązania? Czy w wyniku obrania takiej ścieżki „razem” będzie nam bliższe?
Istotną sprawą okazała się również kwestia stymulowania polskiej innowacyjności. Według Edwina Bendyka brak silnych obszarów specjalizacji i dużych korporacji, które byłyby wstanie w szybkim czasie zastosować na szeroką skalę przełomowe rozwiązania wskazuje, iż powinniśmy postawić na innowacyjność inkrementalną – przyrostową. Z jednej strony Polska nie posiada wiodących przemysłów – gospodarka ma charakter rozproszony. Z drugiej zaś podaż rozwiązań technologicznych szybko się dekapitalizuje i musi być silnie powiązana z recepcją – możliwością szybkiego wdrażania ich w rzeczywistość.
Oprócz kwestii związanych z zasadami rozwoju istotne dla wzrostu są również kluczowe wyzwania znane już dziś. Za takowe podczas dyskusji uznano między innymi starzejące się społeczeństwo. Recept na to wyzwanie było kilka – aktywna polityka imigracyjna, polityka prorodzinna (również samych obywateli), zwiększenie poziomu zatrudnienia, większe wykorzystanie potencjału starzejącego się społeczeństwa (np. podniesienie wieku emerytalnego), uaktywnienie potencjału kobiet (umożliwienie godzenia ról społecznych). Ponadto jednym z istotnych problemów okazało się wyzwanie związane z przyszłością stosunków pracy – zanikanie podmiotowości pracownika, odchodzenie od standardów bezpieczeństwa społecznego w postaci minimalnego zabezpieczenia społecznego (umowy zlecenie zamiast umów o pracę), nie uznawanie firmy jako wspólnej wartości zarówno przez pracodawcę jak i pracownika. Istotną kwestią okazało się również wyzwanie sprawnego państwa, które w wyniku dysfunkcyjności może stać się hamulcowym rozwoju. Podnoszono również kwestię funduszy strukturalnych z UE. Czy będziemy mieli zagwarantowane środki w kolejnym okresie, a może nie patrzeć na Unię – trzeba samemu sobie zapewnić mechanizm rozwojowy. Za istotne wyzwaniu uznano także budowanie świadomości ekonomicznej społeczeństwa, gdzie jako kluczowy podmiot wskazywano szkołę. Podnoszono też kwestię nastawienia się na obsługę przyszłych potęg gospodarczych świata – Chin, Indii, Brazylii. Warto tutaj zaznaczyć, iż działania służące pokonywaniu tych wyzwań powinny być szeroko tłumaczone i konsultowane społecznie tak aby budować świadome poparcie dla zmian.
Powstaje jednak pytanie czy wzrost gospodarczy i bogacenie się powinno być jedynym celem naszego rozwoju? Czy podejście to zagwarantuje nam prawdziwe szczęście w przyszłości? Dr Paweł Bochniarz sugeruje że na rozwój należy patrzeć w sposób wielowymiarowy. Zamiast jednego hasła: bogaćmy się, powinniśmy starać się również być lepsi, mądrzejsi. Musimy znaleźć model rozwoju, który pasuje do naszych specyficznych uwarunkowań i aspiracji – prawdziwie ludzki model rozwoju. Pewną przestrogą obrania bogacenia się jako jedynego celu jest przykład Irlandii. Podczas dwudziestu lat gospodarczego wzrostu społeczeństwo tego kraju poniosło ogromne koszty społeczne. Ponadto jak pokazał chociażby obecny globalny kryzys gospodarczy ale i inne wzrost gospodarczy w długim okresie jest niezwykle trudny do utrzymania.
Opracowanie materiału: Jan Szomburg, Jr.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|




















